W delcie ogromnej rzeki
ocean pochłania czas,
wielkich miłości dalekich
i domów, gdzie nie ma już nas.
Wsysa firanki, pościele,
gazety, dzieci i kurz,
i nasze odległe wesele,
i życie niechciane już.
W delcie ogromnej rzeki,
na bagnach mangrowiec jak las,
sól parzy zmęczone powieki,
pamiętam i wiosnę, i nas.
Już zmierzcha, ibisy zlatują
tysiącem szkarłatnych słońc.
Znów dłonią twą w dłoni mej czuję,
łódź cicho oddala się drżąc.
Brazylia , Guajiru 14.02.2026












