AKTUALNOŚCI

FELIETONY

BLOG

18.06.2019

Felieton: Walizka

Tak wiele osób zadało sobie ostatnio trud, by negatywnie wypowiedzieć się w piśmie i mowie na temat mojej skromnej osoby, że poczułam się w obowiązku podzielić się odbiorem tych kolektywnych wysiłków. W końcu nikt nie chce „gadać do obrazu”. 

Ludzie poświęcają mi swoją uwagę, cenny czas i energię, wkładają w to nieraz całych siebie, o czym zaświadcza poziom pobudzenia emocjonalnego wyzierający w dedykowanych mi wpisach, wypowiedziach i komentarzach, a ja co?
Sami Państwo przyznacie, że przy takim zaangażowaniu należy się ludziom jakaś informacja zwrotna od adresatki.

Zanim jednak jej udzielę, będzie mały wstęp autobiograficzny. Kiedy moja córeczka Ala miała 2 lata, trafiła do szpitala. Mniejsza o to, dlaczego i na jak długo. Miałam wtedy lat 24 i byłam mocno wystraszoną tym, co mi życie przyniosło (jeszcze wtedy nie wiedziałam, że życie przynosi najczęściej to, o co sami się prosimy), świeżo upieczoną, samotną mamą. Jak to w polskim szpitalu dziecięcym bywa, spędzałam upojne noce na krześle obok łóżeczka mojego dziecka. Czasem wyskakiwałam na fajkę przed szpital, gdzie inni rodzice w kapciach i dresach, z czarnymi obwódkami wokół niewyspanych oczu, z obłędem cierpienia i lęku w tychże, tworzyli otoczony nikotynowym kadzidłem spontaniczny krąg plemiennego wsparcia.

Podczas jednej z takich chodnikowych narad usłyszałam, że w szpitalu przyjmuje super psycholożka, która potrafi bardzo, ale to bardzo pomóc dziecku i rodzicom. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Dokończyłam peta, machnęłam szpitalnym współplemieńcom na do widzenia i pognałam szukać owej szamanki. Bardzo potrzebowałam wtedy wsparcia i pomocy.

Miałam szczęście. Pani psycholog miała czas. Lejąc długo powstrzymywane łzy w jej maleńkim gabinecie, usłyszałam wtedy o walizce.
- Dziecko jest jak walizka. Co do niej włożysz, będzie jego wyposażeniem albo balastem na dorosłe życie. Włożysz lęk, rozpacz, złość i niepewność – to będą cechy, z jakimi maluch pójdzie kiedyś w świat. – W ten oto prosty sposób, pani psycholog, która w swoim białym kitlu i okularach zupełnie nie przypominała szamanki, odprawiła nade mną uzdrowicielski rytuał, który miał radykalnie zmienić los mój i mojej córki. Wówczas, rzecz jasna, jeszcze tego nie wiedziałam.

paulinamlynarska.pl

Przeszukaj swoją walizkę, zrób w niej porządki, bo nosisz tam niefajne rzeczy, które nieświadomie przekazujesz małej. Dodała psycholożka. Te słowa i wsparcie kilku innych mądrych osób, które „wiedziały o walizce” zaprowadziły mnie na terapię. Tam przez grubo ponad dekadę (z przerwami) wyjmowałam, oglądałam i segregowałam kolejne spakowane mi w domu rodzinnym, w szkole i na ulicy przekonania, myśli, nawyki i odruchy. Za każdym razem, gdy dokopywałam się do czegoś, czego zupełnie nie spodziewałam się znaleźć, musiałam odpowiedzieć sobie na cholernie ciekawe, ale równie trudne pytania, takie jak: Skąd to mam? Od kogo? Czy mnie to obciąża? Ile mnie kosztuje dźwiganie tego? Czy mogę się z tym rozstać? Jak to zrobię? I znajdowałam sposób. Wiem, łatwo powiedzieć. Podkreślam: trwało to prawie 11 lat! Im mniej miałam w swojej walizce lęku, rozpaczy, złości i niepewności, tym mniej ich dostawało moje dziecko.

Dlaczego o tym tutaj opowiadam i co to ma wspólnego z hejterami? Po prostu, kiedy czytam te unicestwiające, przesycone agresją, zjadliwe do bólu komentarze na swój temat, wiem, że ich autorki i autorzy pisząc je po prostu sięgają do swoich walizek. Dajemy światu tylko to, co mamy. Nie mamy - nie damy. Dlatego są pośród nas także ludzie, którzy nigdy w życiu nie napisali i nie napiszą okrutnego komentarza w internecie. Nie mają tego w swoich zasobach.

Kiedy czytam albo słyszę, co hejterzy (do których zaliczam także niektórych publicystów i tzw. liderów opinii) mają o mnie ostatnio do powiedzenia, nie jestem w stanie się na nich długo gniewać. Zaglądam im przez ramię do półotwartych walizek i widzę, co dostali, kiedy byli dziećmi. Czyli? Wymienię tylko to, co dostrzegam najczęściej.

- Przemoc. Hejterskie komentarze są przemocą w czystej postaci. Nieważne czy pisane z błędami (sama je robię, jestem dyslektyczką), czy pseudo wyrafinowaną, bezbłędną polszczyzną. Ktoś, kogo stać na przemoc, musiał jej się kiedyś od kogoś nauczyć. Musiał jej doświadczyć.
- Wstyd. Zawstydzanie jest najczęstszą formą hejtowania z jaką się spotykam. „Zawstydza” się mnie moim życiorysem (miała 4 mężów, pokazywała cycki w filmach), brakiem formalnego wykształcenia, faktem pochodzenia ze znanej rodziny (wszystko załatwił jej znany tatuś), płcią i seksualnością (głupia baba, chłopa jej trzeba). Ktoś, kto chce, by inni się wstydzili tego, kim są, sam musiał być zawstydzany.
- Cynizm i pogarda. Hejt bazuje na odczłowieczaniu obiektu ataków. Ktoś, kto zwraca się do innej osoby, zupełnie nie biorąc pod uwagę jej ludzkich uczuć, sam musiał kiedyś je w sobie zdusić, by znieść okrucieństwo i cynizm otaczającego świata.
- Przerzucanie na obiekt ataków, odpowiedzialności za czyny i słowa ich sprawców. Mechanizm stary jak przemoc. „Gdybyś nie zdenerwowała tatusia, to by ci nie wlał”. „Zabierasz publicznie głos, to znaczy, że prosisz się o hejt”. Nie. To tatuś nad sobą nie zapanował i pobił słabszą i zależną od siebie osobę. To hejter postanowił obrzucić wyzwiskami kogoś, z kim się nie zgadza.
- Konformizm. Kto był wychowany w lęku i bezwzględnym posłuszeństwie silniejszemu, musiał jakoś uporać się z własnym buntem i poczuciem niemocy. Najprostszy i zarazem najbardziej tragiczny sposób na to, to pogodzić się z nimi, to nie kwestionować i pilnować innych, by tego nie czynili. Kto ma autorytet i władzę, może się bowiem zemścić. Ostatnio zostałam „przykładnie” ukarana właśnie za porwanie się na niekwestionowany autorytet.
- Nienawiść. Nie da się nienawidzić kogoś, kto nigdy w życiu nie wyrządził ci żadnej krzywdy, kogo nie znasz i o kim tak naprawdę nic nie wiesz. Chyba, że masz tę nienawiść w sobie. Ona zawsze potrzebuje obiektu i nieustannie skanuje otoczenie, by się zamanifestować. Łatwiej ją okazać komuś obcemu niż sobie. Wielu i wiele z nas zaznało w dzieciństwie nienawiści albo bywało świadkami jej szaleństw pośród bliskich osób. Dlatego nie dziwi mnie wcale jej rozpasanie w internecie.

Kiedy zrobiłam porządki w swojej walizce, okazało się, że zwolniło się w niej miejsce na łagodność, wiarę w siebie i w innych, wielkoduszność, odpowiedzialność za własne czyny, szacunek, nonkonformizm, odwagę cywilną i miłość.

Zdążyłam obdarować nimi swoje dziecko zanim ruszyło w świat i to jest wielki sukces owej Pani psycholog ze szpitala przy ul. Działdowskiej w Warszawie, która przyjęła mnie na jedną jedyną wizytę w roku 1994. I mój.
Oto moja informacja zwrotna do hejterów i hejterek wszelkiej maści i proweniencji, tych anonimowych oraz tych znanych i szanowanych. Nie jesteście w stanie mnie złamać ani zawstydzić. To nie znaczy, że wasze okrutne słowa mnie nie bolą, że kłamstwa i oszczerstwa mnie nie dotykają, że nie chce mi się płakać, kiedy inkasuję kolejną dawkę waszej przemocy. Jednak choćbyście nie wiem co mówili i wypisywali, ja wiem kim jestem, co robiłam i jakie były moje motywacje. Nie wstydzę się swojego życia, chociaż wiele moich wyborów i posunięć było i na pewno jeszcze będzie nieudanych i przyniesie mi ból. Aleksy Zorba z powieści Nikosa Kazantzakisa, której akcja rozgrywa się dokładnie tu, gdzie teraz mieszkam, na Krecie, zwykł mawiać: „Życie to piękna katastrofa!”.

Wracając do tych wspaniałych słów, zawsze kładę nacisk na „piękna”.
Miłego hejtowania, ja też Was kocham!

 

PS. W bonusie załączam rękopis tekstu, który poświęcił mi dawno temu mój Tata, poeta, opowiadający o mojej walizce. A Ty, co nosisz w swojej?

paulinamlynarska.pl

Platanias, 18.06.2019

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z Polityką prywatności. Jeśli nie wyrażasz zgody, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce. Więcej →

Zmiany w Polityce Prywatności


Zgodnie z wymogami prawnymi nałożonymi przez Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, w niniejszym Serwisie obowiązuje nowa Polityka prywatności, w której znajdują się wszystkie informacje dotyczące zbierania, przetwarzania i ochrony danych osobowych użytkowników tego Serwisu.

Przypominamy ponadto, że dla prawidłowego działania serwisu używamy informacji zapisanych w plikach cookies. W ustawieniach przeglądarki internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies w niniejszym Serwisie, prosimy o zmianę ustawień w przeglądarce lub opuszczenie Serwisu.

Polityka prywatności