Ten cykl jest ponumerowany nieprzypadkowo. To nie są wyrwane z kontekstu wpisy, tylko całość ułożona według siedmiu czakr, traktowanych tu symbolicznie, jako pewien porządek myślenia i inspiracja zaczerpnięta z tradycji tantrycznej.
Jesteśmy przy Manipurze. Czakrze ognia. Miejscu, w którym wypala się nasze tak i nasze nie. To tutaj wykuwa się postawa wobec życia, zdolność konfrontacji, odwaga kwestionowania, również wtedy, gdy wymaga to postawienia się autorytetom.
I to jest w praktyce jogi sprawa fundamentalna. Świat jogi roi się niestety od nauczycieli, którzy niekoniecznie chcieliby, żeby czyjaś Manipura działała jak trzeba. Narcystyczny rys, potrzeba podporządkowania, oczekiwanie bezkrytycznego posłuszeństwa.
Tymczasem joga nie jest o oddawaniu komuś władzy nad sobą. Jest o samodzielności, samosterowności i zadawaniu pytań.
Manipura w jodze to umiejętność powiedzenia: stop. To nie jest dla mnie. Nie zgadzam się. To nie rezonuje z moim zdrowym rozsądkiem ani intuicją.
Na macie wygląda to bardzo prosto. Podchodzę do uczestniczki i pytam: przepraszam, czy mogę cię dotknąć, żeby poprawić asanę? A ona odpowiada: nie, dziękuję, albo tak proszę. Jej ciało, jej zgoda lub nie. I to jest dokładnie to, o co nam chodzi.












