W tantryzmie Sahasrara nie jest tylko kolejną czakrą, lecz bramą poza indywidualne „ja”. To punkt, w którym świadomość jednostkowa rozpoznaje swoją tożsamość ze świadomością absolutną. Tantra widzi ją jako miejsce zjednoczenia Shivy i Shakti, czyli nieruchomej świadomości i żywej energii.
Gdy energia kundalini dociera do Sahasrary, kończy się doświadczenie oddzielenia, a pojawia się bezpośrednie poznanie jedności wszystkiego, co istnieje. Nie jest to stan ekstazy w sensie emocji, lecz głębokiej, cichej pełni i całkowitej obecności.
Trzeba sobie trochę posiedzieć w medytacji, odebrać sporo trudnych lekcji i mieć niemało wyobraźni, żeby poprzez praktykę jogi dotrzeć do tego punktu. Ale można też się tam znaleźć spontanicznie, bez żadnych specjalnych praktyk. W chwili zachwytu, buntu, miłosnego zespolenia, twórczej inspiracji, głębokiej modlitwy. Kiedy chaos i bezsens egzystencji na chwilę daje się przyćmić niesamowitemu poczuciu bycia żywym. A to już jest tak osobiste, że nie ma sensu więcej o tym gadać :)












