Będąc blisko swojego czucia w ciele (ćwiczenia fizyczne, świadomy oddech) oraz powracając regularnie do swojej ciszy (medytacja, głęboki relaks), stajemy się bardziej świadomi wewnętrznych monologów, dialogów i głosów bezustannie gadających do nas w tle.
Są wśród nich narracje destrukcyjne i przemocowe, które być może nigdy nas nie opuszczą. Zostały wgrane na etapie życia, gdy nasz mózg był szczególnie plastyczny. Niektórzy z nas całe życie walczą o to, by przekonać swojego wewnętrznego tyrana, że są warci miłości, opieki, uznania, bycia widzianym. I ponoszą porażkę za porażką.
W praktyce jogi mówimy sobie:
ok, jest jak jest.
Ale ja sam, ja sama, mogę zacząć traktować siebie z miłością.
Tę jedną, jedyną relację naprawdę mam szansę wygrać. Nad nią mogę pracować.
A więc wprowadzamy do swojego wewnętrznego świata nowy komunikat.
Nowy dialog.
Nowy głos.
Taki, który daje nam prawo do istnienia, przynależności, posiadania granic i wyrażania siebie
Na macie i poza nią. Odwagi!












