Zanim zaczniemy mówić własnym głosem, musimy go najpierw w sobie usłyszeć, a ten głos powstaje wcześniej. W miejscu indywiduacji. W decyzji, kim jestem i gdzie stoję, nawet jeśli to oznacza sprzeciw.
Dziś dużo mówi się o tym, jak chronić się przed toksycznymi ludźmi. Tymi, którzy kolonizują naszą osobowość i przejmują decyzyjność.
Wychodzenie i dochodzenie do zdrowia po czymś takim potrafi trwać latami, a ślady i tak zostają. Joga nas przed nimi oczywiście nie uchroni. Ale jeśli jesteśmy w praktyce i jej nie porzucamy, mamy szansę szybciej zauważyć, że przestajemy być sobą. Praktyka jest jak mycie zębów. Robimy to regularnie, a efekty po prostu są. Bo w praktyce jogi łapiemy wgląd o tym co się z nami dzieje. Czujemy ciało, oglądamy swoje myśli. I mamy szansę złapać sygnał, że coś tu jest nie tak.
Pozdrawiam z niemal pustej, dzikiej plaży w Brazylii, gdzie planuję spotkać się z grupami na warsztatach w przyszłym roku.












